Buduję Dom Wschodni, żeby politycy nie decydowali o wszystkim

Buduję Dom Wschodni, żeby politycy nie decydowali o wszystkim

Od kilku tygodni zapraszając Was do czynnego i konkretnego włączenia się w budowę Stowarzyszenia "Dom Wschodni" wymieniamy powody, dla którego tworzymy takie Stowarzyszenie. Na koniec pozostaje jeszcze jeden argument, który naprawdę jest ważny w naszym kraju: żeby nie o wszystkim decydowali politycy.

"Kwestia bliskowschodnia" jest bardzo ściśle związana z polityką: znaczenie tego regionu dla ekonomii światowej (handel, surowce energetyczne) sprawia, że na Bliskim Wschodzie politykę uprawiają nie tylko jego mieszkańcy, ale i wszystkie wielkie mocarstwa, i to politykę, która niestety bez przerwy sięga po narzędzie wojny. Polska nie ma swoich lotniskowców na Morzu Śródziemnym, a polscy politycy nie są zapraszani na konferencje pokojowe dotyczące Syrii, ale także u nas sprawy bliskowschodnie od pewnego czasu pojawiły się w debatach politycznych, głównie ze względu na dotyczący także nas kryzys migracyjny. Stosunek do migrantów, forma udzielenia pomocy poszkodowanym przez wojnę czy kwestie kontaktów kulturowych stały się ważnymi czynnikami wyborów politycznych Polaków, a tym samym zakładnikami gry politycznej.

Sam fakt obecności kwestii bliskowschodnich w debacie politycznej w Polsce jest pozytywny: w końcu od 1989, po przełamaniu komunistycznej izolacji naszego kraju pełniej uczestniczymy w dziejach świata. Nie możemy jednak przymykać oczu na fakt, że zagadnienia te są od nas odległe, wiedzę o nich czerpiemy z Internetu, kształtujemy swoje przekonania w oparciu o zasłyszane opinie i bardzo często po prostu podchodzimy do nich ideologicznie. Takie podejście lubią politycy: uproszczony przekaz, łatwe rozwiązania, a stanowisko odmienne zamiast do dialogu stanowi okazję do ataku.

Chcecie przykłady? "Islam to terroryzm", "rząd nieczuły na los sierot z Aleppo", "multikulti zbawi świat", "pomagamy na miejscu", "refugees wellcome", "przyjmijmy prześladowanych chrześcijan", "Kościół bastionem nacjonalizmu" - takie i tym podobne hasła spokojnie każdy z nas pogrupuje pod szyldami naszych partii politycznych. Tymczasem każdy, kto przygląda się sprawom z bliska, doskonale wie, jak przerażająco uproszczone jest takie podejście.

Jesteśmy przekonani, że sposobem na poprawę tej sytuacji (nawiasem mówiąc nie tylko w odniesieniu do spraw bliskowschodnich), jest tzw. "trzeci sektor": organizacje pośrednie między jednostką a państwem i jego instytucjami, czyli organizacje pozarządowe. Ten sektor jednak w Polsce mocno kuleje, co odczuwamy także my. Niestety - wbrew swojej naturze - organizacje pozarządowe działają w chwili obecnej dzięki subwencjom rządowym, dzięki dotacjom z takiego czy innego ministerstwa, z takiego czy innego programu rządowego. W takiej sytuacji autonomia organizacji pozarządowych jest iluzoryczna, gdyż zmiana partii rządzącej oznacza wręcz natychmiastowe przetasowanie wśród organizacji pozarządowych: zwijają swoje projekty te, które dostawały dotacje, gdy u władzy była partia X, rozwijają skrzydła te, które uzyskują środki na działanie, gdy stanowiska w instytucjach rządowych zajmują ludzie partii Y. Jedynym sposobem na sprawne funkcjonowanie organizacji pozarządowych jest finansowanie ich środkami pozapaństwowymi.

Właśnie dlatego podejmujemy wysiłek poszukiwania 100 członków wspierających wśród naszych sympatyków, żebyśmy byli od Was zależni i robili to, co robimy, dzięki Wam i z Wami. Bez stowarzyszenia się nie wyjdziemy poza indywidualne możliwości każdego z nas, czyli dyskusje przy niedzielnym obiedzie i drobną pomoc z odłożonych środków własnych. Stowarzyszając się i próbując robić coś więcej w oparciu o środki państwowe, będziemy z kolei zakładnikami polityków i ich interesów. Naszym celem jest zbudować faktycznie organizację pozarządową: zebrać grupę ludzi, która chce razem coś zrobić w sposób niezależny od polityków, po prostu w sposób obywatelski.

Jesteśmy przekonani, że jest to bardzo ważne ze względu na pola, na których działamy: religia, kultura, wiedza i pomoc charytatywna. Uzależnienie tych sfer ludzkiego życia od wąsko pojętej polityki jest dla nich bardzo niekorzystne. Natomiast dla dojrzałości życia politycznego olbrzymim zyskiem jest dojrzałość obwateli w tych kwestiach.

Jeśli więc przyglądając się temu, co robi "Dom Wschodni", odnajdujecie się w naszym podejściu do świata i doceniacie nasze projekty, bardzo Was prosimy o pomoc w zbudowaniu mocnego budżetu Stowarzyszenia przez dołączenie do grona członków wspierających "Dom Wschodni" systematyczną wpłatą na cele statutowe. Liczymy też na Waszą obecność i głos doradczy podczas walnego zgromadzenia członków i dzielenie się swoimi pomysłami oraz opiniami. Naprawdę chcemy być organizacją obywatelską, pozarządową, żeby to nie politycy decydowali o wszystkim, ale żeb po prostu ludzie mogli razem zrobić coś więcej niż każdy z nas może zrobić sam.

Tutaj tłumaczymy, co należy zrobić, żeby zostać członkiem wspierającym Stowarzyszenia "Dom Wschodni":

Buduj z nami Dom Wschodni!