Dlaczego wybrałem Chrystusa?

Dlaczego wybrałem Chrystusa?

Ewangelia była powodem, Chrystus kluczem a poszukiwanie prawdy drogą. Nigdy wcześniej nie odczuwałem prawdziwego pokoju, zawsze zwracałem się z prośbą do Boga o pomoc, żebym mógł Go poznać i spotkać. Pamiętam, że wielokrotnie podczas modlitwy w meczecie płakałem i skarżyłem się Bogu, że nie czuję się dobrze, bo mimo obecności w meczecie nie doświadczam kontaktu z Nim. Odczuwałem olbrzymi dystans między mną a Nim. Wreszcie przestałem chodzić do meczetu i postanowiłem porzucić życie religijne. I wtedy rozpoczęła się moja podróż poznawania Boga na nowo.

Pamiętam, że kiedy miałem siedem lat, w Dzień Matki poszedłem do sklepu kupić prezent dla mojej mamy i wróciłem do domu niosąc figurkę Matki Bożej, żeby ją sprezentować mamie. Zostałem za to ukarany. Mama kazała mi wrócić do sklepu, oddać figurkę i odzyskać pieniądze. Nie miałem wtedy pojęcia, że figurki Matki Bożej to specjalność chrześcijan, że muzułmanie z nich nie korzystają…

Pamiętam także z dzieciństwa moje kontakty z chrześcijańskimi kolegami i przyjaciółmi. Zawsze ich lubiłem i podobało mi się, w jaki sposób przeżywają swoją religijność. Kilka razy zostałem zaproszony na wydarzenia religijne w kościele, ale nie wyobrażałem sobie, że któregoś dnia sam zostanę chrześcijaninem. Wierzę jednak, że spełniły się na mnie słowa Jezusa: „Moje owce słuchają mojego głosu, ja je znam, a one idą za mną” (J 10,27). Czuję się „owcą Jezusa” od zawsze, z tym że nie od początku byłem w Jego owczarni.

Daleki jestem od potępiania muzułmanów czy atakowania Islamu. Nigdy jednak nie rozumiałem nauczania, które słyszałem w meczecie, że mam nienawidzić Żydów i chrześcijan, że muszę w każdej modlitwie prosić Boga, żeby ich zniszczył… Słyszałem nauki wzywające do trzymania się od nich na dystans, bo są niewierni. Nie czułem zgody na takie podejście do ludzi innej religii. Miałem chrześcijańskich przyjaciół, to byli dobrzy ludzie i nie widziałem osobistego powodu, żeby ich nienawidzić. Od chodzenia do meczetu powstrzymało mnie właśnie takie słowo, które tam słyszałem. Nie potrafiłem modlić się do Boga, żeby zniszczył nie-muzułmanów.

Zacząłem czytać o innych religiach i porównywać je ze sobą, dużo myślałem. To nie było proste doświadczenie, żadna spokojna medytacja, ale prawdziwe zmaganie z przeróżnymi ideami. Wszędzie spotykałem się z opiniami innych: za islamem, za chrześcijaństwem, przeciw jednemu i przeciw drugiemu. To był czas, w którym mieszały się we mnie wewnętrzny konflikt i pokój, autentyczne zmęczenie i momenty ulgi.

Stopniowo dotarła do mnie wiedza o historii religii objawionych. Czytałem dużo o judaizmie, historię Żydów oraz księgi Starego Testamentu. Następnie przeczytałem pisma Nowego Testamentu i poznałem historię Kościoła. Wtedy zacząłem jasno wyczuwać różnicę między chrześcijaństwem a islamem i judaizmem: chrześcijaństwo jest zdecydowanie bardziej skoncentrowane na miłości. Pisma Nowego Testamentu zawierają historie pełne miłości i przebaczenia. Czułem, że każde słowo Biblii jest napisane dla mnie, co dotknęło mnie wewnętrznie. Słowa Pisma nie owocowały we mnie strachem i onieśmieleniem, jak to było, gdy słuchałem Koranu. To były słowa miłości, przebaczenia i dobroci, które zapadały we mnie głębiej i głębiej im dłużej czytałem Biblię.

Wreszcie czytając Ewangelię poczułem wielką miłość do Jezusa. Pociągało mnie Jego nauczanie i cuda, które czynił z miłości do ludzi. Stopniowo narastało we mnie poczucie, że jest On kimś więcej niż zwykłym człowiekiem czy posłańcem, jak mówi o nim islam. Jego nauczanie, miłość i przebaczenie, którym żył, wytworzyły we mnie przekonanie, że w Nim dotykam prawdy o samym Bogu. Osoba Chrystusa była tym, czego szukałem od początku prosząc Boga, żeby się do mnie zbliżył. Dotarło do mnie po prostu, że Jego orędzie pokoju i miłości, które jako pierwszy zrealizował, jest prawdą, że właśnie o to chodzi w prawdziwej religii i na tym zależy Bogu, co przynosi nam Jezus: jako cel ludzkiego życia ustanawia braterstwo ludzi, a jako drogę do celu – miłość. Chrystus nie przystąpił do wojny, nie szukał władzy, jedynie nauczał i miłował, aż do końca, aż do przelania swojej krwi.

Kiedy przylgnąłem sercem i umysłem do drogi Jezusa Chrystusa i Jego sposobu przeżywania relacji z Bogiem, jasność niczym słońce napełniła moje serce. To było uczucie najbliższe temu, gdy człowiek długo zagubiony i szukający drogi wreszcie odnajduje swój dom. Chrystus dał mi wewnętrzny pokój, którego pragnąłem i za którym tęskniłem.

Gdy teraz piszę o przemianie, która się dokonała w moim życiu, widzę wyraźnie, że ostatecznie wcale nie najważniejsze jest, że zmieniłem religię, ale że spotkanie z Chrystusem zmieniło moje serce. Przekonanie o tym, że w Chrystusie jest prawda, czyni mnie niezdolnym do noszenia w sercu nienawiści do kogokolwiek, jak mówi Biblia: „Kto miłuje swego brata ten trwa w światłości i nie może się potknąć” (1 J 2,10).

Daniel

_________________________________

Chcemy zaproponować Danielowi pracę dla Domu Wschodniego. Będziemy wdzięczni za Waszą pomoc!

Przeczytaj także o drodze Daniela z Egiptu do Gruzji